Jak urządzić salon w angielskim stylu – praktyczny przewodnik krok po kroku

0
115
2.7/5 - (3 votes)

Nawigacja:

Od czego zacząć: czym w ogóle jest „angielski styl” w salonie

Różne oblicza angielskiego wystroju

„Salon w stylu angielskim” nie jest jedną, sztywną receptą. Pod tym pojęciem mieszczą się co do zasady cztery główne nurty, które w praktyce często się przenikają. Zanim powstaną jakiekolwiek zakupy, dobrze jest świadomie wybrać, w którą stronę się zmierza, bo od tego zależą kolory, meble i ilość dekoracji.

Klasyczny angielski wystrój to wersja najbardziej „wytworna”: cięższe zasłony, masywna sofa na nóżkach, tapicerowane fotele, stolik kawowy z drewna, biblioteczka z książkami, kominek (choćby elektryczny lub atrapowy). Ściany często mają tapety z delikatnym wzorem, sztukaterie, ramki obrazów. Ten wariant dobrze wygląda w większych salonach, bo potrzebuje przestrzeni na oddech.

Styl cottage, nazywany też „angielską wsią”, jest lżejszy i bardziej rustykalny. Dominują jasne, lekko kremowe ściany, pastelowe tkaniny, drobne kwiatowe wzory, meble z przecieranym efektem lub w kolorze złamanej bieli. W salonie pojawiają się kosze, wiklinowe detale, miękkie pledy, a całość ma być przede wszystkim przytulna, trochę jak w domu, w którym meble zbierano latami.

„Country house” łączy elegancję domu wiejskiego z elementami klasyki. Tu pojawiają się ciemniejsze drewna, krata (często w odcieniach zieleni, czerwieni, granatu), dużo książek i obrazów. Wystrój jest bogatszy, ale nadal „domowy”, wrażenie ma być raczej jak w odziedziczonej rezydencji niż w świeżo urządzonym apartamencie. Dobrze gra z kominkiem i większą ilością naturalnego drewna.

Jest wreszcie współczesna interpretacja angielskiego salonu, łagodniejsza i prostsza. Ściany są spokojniejsze, częściej gładkie, wzorów jest mniej, ale nadal obecna jest wygodna sofa, miękkie tekstylia, kilka klasycznych detali (na przykład frezowane fronty mebli, ramy obrazów, listwy). Ta wersja jest zwykle najłatwiejsza do zastosowania w typowym polskim mieszkaniu.

Co jest wspólnym mianownikiem

Niezależnie od tego, czy bliżej jest do cottage, czy do klasycznej wersji, angielski styl w salonie ma kilka wspólnych cech. Po pierwsze, nacisk na wygodę: sofa naprawdę służy do siedzenia, leżenia, czytania, a nie wyłącznie do ładnego wyglądu. Wnętrze ma funkcjonować codziennie, z kubkiem herbaty, książką, pupilami i dziećmi, a nie tylko od święta.

Po drugie, warstwowość. W angielskim salonie nie ma gołych podłóg i jednego koca. Są dywany, narzuty, kilka poduszek, lampy stołowe i podłogowe, zasłony, czasem obrus na stoliku. Te warstwy dodają przytulności i sprawiają, że salon „otula” domowników, a nie przypomina sali wystawowej. Warstwy można stopniować – w małym salonie będą skromniejsze, ale nadal warto je zachować.

Po trzecie, poczucie historii. Nie musi to być autentyczny antyk, ale przedmioty mają wyglądać tak, jakby mieszkały z domownikami dłużej niż jeden sezon. Lekkie przetarcia drewna, klasyczne uchwyty, książki, ramki ze zdjęciami, pamiątki rodzinne – to wszystko składa się na wrażenie, że wnętrze nie jest jednorazowym projektem z katalogu.

Wreszcie, przyjazny bałagan kontrolowany. Angielski salon nie jest sterylny ani idealnie pusty. Na stoliku może leżeć kilka książek, na fotelu koc, na półce kilka ramek. Kluczem jest umiar i odpowiednia liczba mebli do przechowywania, tak aby codzienne przedmioty miały swoje miejsce, ale nie było konieczności chowania wszystkiego do szafki przy każdym odwiedzinach gości.

Znaki rozpoznawcze angielskiego salonu

W praktyce kilka elementów szczególnie mocno kojarzy się z angielskim stylem i to one często decydują o odbiorze całego wnętrza. Pierwszym jest sofa typu „angielska” – zwykle dość miękka, z zaokrąglonymi bokami, na widocznych nóżkach, często z luźnymi poduchami. Może być gładka lub we wzór (np. kratę), jednak z reguły nie jest to nowoczesna kanapa z chromowanymi nogami i superprostą bryłą.

Kolejny mocny akcent to wzorzyste tkaniny: kratki, paski, motywy kwiatowe, paisley. Pojawiają się na poduszkach, zasłonach, czasem na fotelach lub tapicerowanym siedzisku. Wzory te tworzą charakter, ale wymagają wyczucia – ich siła tkwi raczej w zestawieniach niż w dominacji jednego mocnego motywu na wszystkich płaszczyznach.

Do tego dochodzą ściany z charakterem: boazeria, lamperia, sztukaterie, tapety. Nie trzeba stosować wszystkiego naraz, natomiast choćby jedna opracowana ściana sprawia, że salon zbliża się do angielskiego klimatu. Częstym wyborem jest ściana za sofą lub wokół kominka/telewizora.

Klasycznym elementem są też półki z książkami – od pełnej biblioteczki po choćby jedną, solidną półkę. Dobrze prezentują się zarówno książki w twardych oprawach, jak i ładnie ustawione serie wydawnicze. Prawdziwy kominek to idealne dopełnienie, ale w blokach równie dobrze może zadziałać atrapa kominka z wkładem elektrycznym lub świecami, jeśli zostanie wkomponowana w ścianę z listwami.

Pałacowa przesada i blokowa rzeczywistość

Przy urządzaniu salonu w stylu angielskim w polskim mieszkaniu najwięcej szkody robi często próba skopiowania pałacowego przepychu z dużych angielskich rezydencji. Wysokie, masywne sztukaterie, ciężkie złote ramy, ogromne żyrandole – wszystko to w bloku ze standardową wysokością stropu zwykle wygląda karykaturalnie i optycznie pomniejsza przestrzeń.

Bezpieczniej jest wybrać jeden lub dwa mocniejsze elementy i budować klimat wokół nich. Na przykład: sofa „angielska” + zasłony z miękkiej tkaniny; albo: biblioteczka + tapeta na jednej ścianie; albo: lamperia + kilka klasycznych kinkietów. Połączenie wszystkich tych rzeczy w 20-metrowym salonie grozi wrażeniem scenografii, a nie przytulnego miejsca do życia.

Szczególnie ostrożnie warto podejść do złota, masywnych żyrandoli i bardzo ornamentalnych listew. W małej przestrzeni lepiej sprawdzają się delikatniejsze formy: prostsze ramki listew, mniejszy żyrandol z klasycznymi abażurkami, subtelne uchwyty meblowe zamiast rzeźbionych gałek w kolorze starego złota.

Dobór stylu do trybu życia

Angielski styl można z powodzeniem dopasować do domu z dziećmi, zwierzętami czy z biurkiem do pracy, ale wymaga to kilku świadomych decyzji. Jeśli w salonie codziennie bawią się maluchy, rozsądniej jest wybrać sofy z pokrowcami, które można zdjąć i wyprać, oraz tkaniny o podwyższonej odporności na plamy. Zamiast ciężkiej szklanej ławy może pojawić się drewniany stolik z zaokrąglonymi kantami.

Przy zwierzętach domowych lepiej sprawdzą się tkaniny splotowe (np. typu plecionka) niż bardzo delikatne welwety, bo sierść łatwiej z nich usunąć, a ewentualne zaciągnięcia nie będą się tak rzucać w oczy. Wzory – jak kratka czy drobne kwiaty – również pomagają maskować drobne ślady codziennego użytkowania.

Jeżeli salon jest jednocześnie miejscem do pracy zdalnej, dobrym rozwiązaniem będzie wkomponowanie biurka w całość, zamiast ustawiania zupełnie nowoczesnego, „biurowego” stanowiska. Biurko w klasycznej formie, krzesło tapicerowane tkaniną zbliżoną do tej na sofie, półka na dokumenty w tym samym stylu co biblioteczka – dzięki temu całość nadal będzie spójna z angielskim klimatem.

Rozpoznanie warunków: metraż, układ, światło dzienne

Salon w bloku a salon w domu jednorodzinnym

Angielskie inspiracje pochodzą najczęściej z przestronnych domów, więc przy pracy z typowym mieszkaniem w bloku trzeba je filtrować przez lokalne realia. Domowy salon z osobną kuchnią i kilkoma dużymi oknami daje znacznie większą swobodę w ustawieniu mebli, wprowadzeniu kominka czy rozbudowanej biblioteczki. Można wtedy spokojnie zdecydować się na większą sofę w stylu angielskim, solidny fotel „uszaka”, większy stolik kawowy oraz dodatkowy stolik pomocniczy.

W mieszkaniu w bloku sytuacja bywa inna: salon jest przechodni, bywa połączony z aneksem kuchennym, często ma jedno, średniej wielkości okno, a ściany są częściowo zajęte przez drzwi, grzejniki czy zabudowę. Tutaj każdy mebel musi pracować „na dwa etaty” i nie ma miejsca na elementy, które tylko ładnie wyglądają.

W bloku angielski styl zwykle przyjmuje lżejszą formę: jeden większy wzór, mniejsza ilość masywnych mebli, więcej jasnych powierzchni. Zamiast pełnej biblioteczki na całą ścianę dobrze działa niższa komoda z nadstawką, a w roli kominka – wąska atrapa z płytkim portalem, zintegrowana z telewizorem.

Jak „przeczytać” swój salon – analiza krok po kroku

Zanim zapadną decyzje aranżacyjne, przydaje się chłodna analiza pomieszczenia. Wystarczy kartka, miarka i kilka notatek:

  • Wymiary i wysokość – długość, szerokość, wysokość ścian. Wysokość poniżej 260 cm zwykle wymaga ostrożności przy sztukaterii i tapetach o dużych wzorach.
  • Okna – liczba, szerokość, wysokość, odległość od narożników. Czy sięgają nisko, czy zaczynają się wyżej? To kluczowe przy planowaniu zasłon i ewentualnych siedzisk pod oknem.
  • Światło dzienne – wystawa (północ, południe, wschód, zachód) i intensywność. Północne okno będzie wymagało cieplejszych barw, południowe – lepiej zniesie chłodniejsze tonacje.
  • Stałe elementy – grzejniki, drzwi, wnęki, kominy wentylacyjne, gniazdka. One wyznaczają realne możliwości ustawienia mebli.
  • Wejścia i ciągi komunikacyjne – którędy się przechodzi, jak często, czy przez salon wchodzi się do innych pokoi. To decyduje, gdzie można postawić sofę, żeby nie dzielić pomieszczenia na niezgrabne „korytarze”.

Takie „mapowanie” salonu pomaga w wyborze punktu centralnego: czy będzie nim sofa z telewizorem, czy stół, czy może biblioteczka albo okno. W angielskim wystroju zwykle główną rolę gra strefa wypoczynku, ale jeśli salon pełni wiele funkcji, bywa, że prym przejmuje stół lub biurko.

Punkt centralny i rozmieszczenie mebli

Wybór punktu centralnego to jedno z ważniejszych rozstrzygnięć. Co do zasady w angielskim salonie naturalnym centrum jest kominek lub ściana, na której mógłby się znaleźć. W polskich warunkach jego rolę przejmuje często ściana z telewizorem. Dobrze zaplanowana, z listwami, półkami i miejscem na TV, może jednocześnie przypominać klasyczną zabudowę kominkową.

Po ustaleniu centrum łatwiej wrysować meble. Standardowy układ to sofa ustawiona na wprost kominka/telewizora i ew. fotele po bokach, tworzące literę U lub L. W mniejszych salonach wystarczy sofa z jednym fotelem lub pufą. Stolik kawowy powinien być na tyle blisko, aby można było odłożyć kubek, ale nie utrudniał przejścia.

W praktyce przydaje się wykonanie prostej makiety na kartce – rzut pokoju w skali, wycięte prostokąty reprezentujące sofę, stolik, stół itp. Po kilku przymiarkach widać, który układ faktycznie działa. Dla osób bardziej zaawansowanych wystarczy darmowy program online do planowania wnętrz, ale papier i ołówek są często równie skuteczne.

Mały salon z aneksem – przykład rozstrzygnięć

Przy niewielkim salonie, np. 18 m² z aneksem kuchennym, trzeba dokonać kilku kompromisów, jeśli celem jest zachowanie angielskiego charakteru zamiast przeładowania. Po pierwsze, dobrze jest wyznaczyć jasną granicę między kuchnią a częścią wypoczynkową – choćby dywanem, innym kolorem ściany za sofą czy wąską konsolą.

Po drugie, najczęściej nie ma miejsca na duży stół jadalniany i pełny zestaw biblioteczny. Trzeba zdecydować, co jest ważniejsze: przyjmowanie gości przy stole czy codzienna, wygodna strefa telewizyjno-wypoczynkowa. W wielu mieszkaniach rozsądnym rozwiązaniem jest mniejszy stół rozkładany i wyeksponowanie sofy oraz biblioteczki choćby w formie jednej komody z książkami.

Dobór kolorów do konkretnego wnętrza

Kolorystyka w angielskim salonie to nie tylko wybór „ładnego beżu”, ale przede wszystkim dopasowanie tonu do metrażu, ilości światła i funkcji pomieszczenia. W przestronnym, dobrze doświetlonym pokoju można pozwolić sobie na pełniejsze, bardziej nasycone barwy, natomiast w małym salonie z jednym oknem bezpieczniejsza jest jaśniejsza baza i intensywniejszy kolor tylko na fragmencie ściany lub w dodatkach.

Dla osób lubiących minimalizm świetnym punktem odniesienia może być serwis W Angielskim Stylu – Blog Internetowy!, który pokazuje, że również angielskie inspiracje da się zinterpretować w lżejszej, współczesnej formie, bez nadmiaru ozdób, przy zachowaniu przytulności i charakteru.

Przydatne jest proste rozróżnienie: barwy ciepłe (z domieszką żółci, czerwieni) sprzyjają przytulności, ale mogą optycznie zbliżać ściany; barwy chłodne (z domieszką niebieskiego, szarości) dają poczucie przestrzeni, lecz w słabo doświetlonych wnętrzach potrafią wyglądać surowo. Angielskie inspiracje zwykle idą w kierunku cieplejszych tonów, ale we współczesnych aranżacjach dobrze wpisują się też stonowane niebieskości, szarości z kroplą beżu czy oliwkowe zielenie.

Jeżeli salon jest skierowany na północ lub znajduje się głęboko w bryle mieszkania, lepszym wyborem są złamane biele, kremy, ciepłe szaro-beże. Przy ekspozycji południowej i zachodniej można pozwolić sobie na głębsze kolory: butelkową zieleń, atrament, ceglany odcień czerwieni, bo słońce będzie je „niosło” przez większość dnia.

Baza kolorystyczna a dodatki

Klasyczny, praktyczny podział to baza – uzupełnienie – akcent. Baza to kolor ścian i większych mebli (sofa, zabudowa), uzupełnienie to np. dywan, zasłony, część tapicerki, a akcent – drobne elementy jak poduszki, okładki książek, ceramika.

Przy angielskim klimacie dobrze sprawdza się schemat, w którym:

  • ściany i większe płaszczyzny utrzymane są w spokojnych odcieniach (off-white, kość słoniowa, greige, rozbielona oliwka),
  • tkaniny wnoszą wzór (kratka, roślinny motyw, pasy), ale w zbliżonej tonacji,
  • akcenty pojawiają się w jednym–dwóch mocniejszych kolorach, powtarzanych w kilku miejscach (np. ciemna zieleń na poduszkach, lampie stołowej i kilku grzbietach książek).

W praktyce bezpieczniej jest zacząć od bardzo ograniczonej liczby kolorów (np. baza jasnobeżowa, dodatki w gamie zieleni, akcent ciemnogranatowy) i dopiero z czasem dokładać kolejne. Nadmiar przypadkowych „plam” barwnych szybko rozbija spójność, szczególnie w małym salonie.

Kolor ścian a wielkość pomieszczenia

W niewielkich salonach z aneksem dobrze działa rozwiązanie, w którym większość ścian pozostaje jasna, a mocniejszy kolor pojawia się jedynie na ścianie akcentowej – zazwyczaj tej za sofą lub za telewizorem. Głębszy odcień w tle strefy wypoczynkowej pozwala ją wyodrębnić bez budowania dodatkowych ścian czy przepierzeń.

W większych pokojach można pokusić się o ciemniejszą lamperię (np. do 1/3 lub 2/5 wysokości ściany) z jasnym kolorem powyżej. Taki zabieg skraca optycznie ścianę, ale buduje przytulność i dobrze „niesie” klasyczne meble. Sprawdza się zwłaszcza tam, gdzie salon jest wysoki, a chcemy usunąć wrażenie „klatki schodowej”.

Próbki kolorów i testy w świetle dziennym

Farba w sklepie, na ekranie telefonu i na dużej ścianie to trzy różne rzeczy. Zanim zapadnie decyzja o malowaniu całego salonu, rozsądnie jest wykonać testy na ścianie – najlepiej w kilku miejscach: obok okna, naprzeciwko okna i w ciemniejszym narożniku.

Dobrą praktyką jest pomalowanie kartonów lub fragmentów ściany kilkoma blisko spokrewnionymi odcieniami i obserwowanie ich:

  • rano, przy świetle dziennym,
  • w południe, przy najmocniejszym nasłonecznieniu,
  • wieczorem, przy sztucznym oświetleniu.

Niektóre kolory, które wydają się szare, wieczorem ujawniają fioletowy lub zielony podton. W angielskim, spokojnym salonie takie niespodzianki mogą zaburzać cały zamysł. Dlatego lepiej poświęcić dwa–trzy dni na testy niż później odnawiać całe pomieszczenie.

Kolorystyka angielskiego salonu – baza, ściany, detale

Klasyczne palety w stylu angielskim

Gdy przyjrzeć się tradycyjnym angielskim wnętrzom, pewne zestawienia pojawiają się wyjątkowo często. Zwykle opierają się na przygaszonych barwach, jakby lekko „przykurzonych”, które dobrze znoszą upływ czasu i codzienne użytkowanie.

Typowe konfiguracje to na przykład:

  • krem + oliwka + ciepły brąz – baza kremowa na ścianach, oliwkowa lamperia lub tkaniny, brąz w drewnie i drobnych elementach;
  • kość słoniowa + błękit + granat – jasne ściany, błękitne zasłony lub sofa, granat w detalach (poduszki, abażury, fragment biblioteczki);
  • ciepły beż + burgund + złamany róż – barwy romantyczne, ale po przytłumieniu nadają się również do spokojnego salonu, nie tylko kobiecego wnętrza.

Współczesna interpretacja angielskiego stylu często wprowadza więcej neutralnych szarości, jednak raczej w wersji z kroplą beżu („greige”) niż chłodnej, biurowej szarości. Dzięki temu meble drewniane i kremowe tkaniny nie wyglądają na tle ściany obco.

Rola drewna, podłogi i stolarki

Kolor podłogi ma ogromny wpływ na odbiór całości. Jasne deski lub panele w odcieniu naturalnego dębu dodają lekkości i dobrze współgrają z przytulnym, angielskim klimatem. Ciemniejsze podłogi (orzech, wenge) budują bardziej klubowy charakter, ale w małym pokoju mogą go przytłoczyć.

Jeżeli w mieszkaniu jest już ciemna podłoga, dobrym sposobem na złagodzenie efektu jest większy, jasny dywan, który optycznie „rozjaśni” środkową część salonu. Do tego jasne listwy przypodłogowe i drzwi wewnętrzne w kolorze złamanej bieli – taki zestaw łagodzi kontrast i pozwala nie rezygnować z angielskich inspiracji.

Detale kolorystyczne: listwy, drzwi, okna

W klasycznym ujęciu stylu angielskiego listwy przypodłogowe, opaski drzwiowe, listwy wokół okien i ewentualna boazeria są zazwyczaj malowane na ten sam kolor. Tworzą dzięki temu spójną ramę dla ścian. Najczęściej jest to ciepła biel lub kość słoniowa, ale w bardziej odważnych realizacjach spotyka się też głęboką zieleń czy granat na lamperii.

Jeżeli stolarka w mieszkaniu jest już w mocnym kolorze (np. ciemny brąz), zamiast walczyć z nią na siłę, lepiej wprowadzić ten odcień w kilku innych miejscach: ramki obrazów, uchwyty meblowe, drobne elementy na półkach. Zwykle to wystarcza, aby całość „siadła” i nie było wrażenia przypadkowości.

Kolory a tekstylia – jak uniknąć chaosu

Angielski styl lubi tkaniny, ale z punktu widzenia kolorystyki łatwo tu o chaos. Przyjmuje się, że bezpiecznie jest trzymać się maksymalnie trzech dominujących kolorów, a resztę wprowadzać w ich odcieniach. Przykładowo: jeśli baza to krem, zieleń i błękit, kolejne tkaniny dobieramy jako jaśniejsze lub ciemniejsze warianty tych trzech kolorów, zamiast dodawać nowy, czwarty czy piąty odcień.

Dobrą praktyką jest ułożenie na stole lub podłodze wszystkich próbek tkanin i farb, które mają się znaleźć w salonie. Zestawione obok siebie od razu pokażą, czy jakiś kolor „krzyczy”, czy coś się z czymś gryzie. Wystarczy często podmiana jednego wzoru zasłon lub zmiana koloru poduszek, aby całość stała się spójna.

Ściany, boazeria i sztukaterie – ile „angielskości” to już za dużo

Boazeria i lamperia – funkcja, nie tylko dekoracja

W angielskich domach boazeria i lamperia (niższa, wykończona listwą część ściany) pełnią kilka funkcji jednocześnie. Chronią ściany przed zabrudzeniami, tworzą wizualną ramę dla mebli, a przy okazji nadają wnętrzu klasycznego charakteru. W polskim salonie można tę ideę przenieść w wersji uproszczonej – zamiast pełnej boazerii z profilowanych paneli, płaska lamperia malowana farbą oraz prostsze listwy sztukateryjne.

Przy standardowej wysokości pomieszczenia (ok. 250–260 cm) rozsądnym punktem odniesienia jest lamperia sięgająca do ok. 90–110 cm. To wystarczająco wysoko, aby chronić ścianę w miejscach, gdzie stoją krzesła czy sofa, ale nie na tyle, by „zjadać” optycznie pomieszczenie. W wyższych salonach można pozwolić sobie na lamperię sięgającą nawet do połowy ściany, szczególnie jeżeli powyżej ma się znaleźć tapeta.

Rodzaje paneli i listew

W małych mieszkaniach bezpieczniejsze są proste panele ramowe, tworzone z listew MDF lub poliuretanowych, malowanych na ten sam kolor co ściana. Tworzą one delikatny rysunek, ale nie dominują wizualnie. Masywne, głęboko profilowane listwy, typowe dla dużych rezydencji, w bloku mogą wyglądać ciężko i sztucznie.

Przy planowaniu sztukaterii przydaje się kilka zasad:

  • na jednej ścianie lepiej ograniczyć się do jednego, czytelnego układu (np. rząd prostokątów w jednej lub dwóch kondygnacjach),
  • listwy sufitowe mogą być raczej średniej lub małej wielkości, aby nie „wdzierały się” za bardzo na sufit,
  • sztukaterię dobrze „związać” z rozmieszczeniem mebli – np. większe pola na ścianie za sofą, mniejsze nad wąską konsolą.

W praktyce lepiej zrezygnować z części wymyślnych profilowań, niż po kilku miesiącach patrzeć na ścianę, która przypomina teatralną dekorację. Styl angielski nie wymaga pałacowej dekoracyjności; wystarczy sugestia, odpowiednie proporcje i spójność.

Tapeta – gdzie i jak ją wprowadzić

Tapeta z motywem kwiatowym lub roślinnym to niemal znak rozpoznawczy tradycyjnych angielskich salonów. Przy ograniczonym metrażu i niższym suficie zwykle lepiej sprawdza się tapeta na jednej, maksymalnie dwóch ścianach, niż oklejenie całego pokoju. Dobrą lokalizacją jest ściana za sofą, ewentualnie fragment obok okna lub przy jadalni.

Motyw na tapecie nie musi być duży. Drobne kwiaty, delikatna kratka czy subtelny medalion będą znacznie łatwiejsze w odbiorze niż wielkoformatowe, kontrastowe desenie. Warto również zwrócić uwagę na tło: tapeta na jasnym, kremowym czy jaśniejszym kolorze zgrywa się lepiej z neutralnymi ścianami niż ciemne, intensywne tło, które bardzo szybko zdominuje salon.

W tym miejscu przyda się jeszcze jeden praktyczny punkt odniesienia: Kosze, pudełka, pojemniki – organizacja z klasą.

Łączenie tapety z lamperią

Bardzo funkcjonalnym rozwiązaniem jest tapeta tylko w górnej części ściany, a poniżej – pomalowana lamperia z prostymi listwami. Po pierwsze, dolna część ściany jest wówczas łatwiejsza do odświeżenia (wystarczy przemalowanie farbą), po drugie, duży wzór tapety zyskuje ramę i nie „zalewa” wzrokiem całego pokoju.

Proporcja pomiędzy częścią tapetowaną a malowaną nie jest sztywna, ale przy wysokości ok. 250 cm sensownie sprawdza się podział mniej więcej 1/3 do 2/3 lub 2/5 do 3/5. Tapeta na mniejszej powierzchni staje się przyjemnym akcentem, a nie dominującą dekoracją.

Listwy sufitowe i rozety – ile to jeszcze jest w granicach rozsądku

Listwy sufitowe i rozety wokół żyrandola często kuszą inwestorów, bo kojarzą się z elegancją. W praktyce w zwykłym bloku, gdzie sufit jest relatywnie niski i nie ma historycznych detali, lepiej podejść do nich z umiarem. Niewielka, prosta listwa wokół sufitu, która maskuje ewentualne nierówności styku ściany z sufitem, zwykle w zupełności wystarczy.

Rozeta pod żyrandolem ma sens tam, gdzie faktycznie wisi lampa o bardziej klasycznym charakterze i gdzie punkt świetlny znajduje się w osi kompozycji (np. nad stolikiem kawowym lub stołem). W przypadku przesuniętych wyprowadzeń kabli lub nowoczesnego, bardzo prostego oświetlenia, rozeta będzie wyglądała jak przypadkowy dodatek.

Malowanie sztukaterii – w kolorze ściany czy na kontrast?

Przy sztukaterii w salonie angielskim pojawia się zwykle dylemat: zostawić ją w kolorze ściany czy zaakcentować? Technicznie możliwe są oba rozwiązania, ale efekt będzie diametralnie różny.

Sztukateria w kolorze ściany daje spokojniejszy, bardziej elegancki rezultat. Profil listew rysuje się delikatnie, nie „krzyczy” z daleka, a ściana jest odczytywana jako całość. To dobre wyjście w małych salonach, przy niskich sufitach albo wtedy, gdy na ścianach ma się jeszcze pojawić sporo obrazów, luster i półek.

Kontrastowa sztukateria – na przykład jasne listwy na ciemniejszej ścianie albo odwrotnie – od razu wzmacnia efekt stylizacji. W klasycznym angielskim wydaniu dotyczy to raczej lamperii i stolarki (listwy przypodłogowe, ościeżnice, drzwi), a nie samych ramek na ścianie. Kontrast bywa kuszący, ale łatwo przerysować efekt, szczególnie gdy na niewielkiej powierzchni zbierze się dużo pionowych i poziomych podziałów.

Uproszczona zasada, która dobrze sprawdza się w praktyce:

  • jeżeli sztukaterii jest dużo (ramki, lamperia, listwy sufitowe) – bezpieczniej pomalować ją w kolorze ściany lub w bardzo zbliżonym odcieniu,<